Sądzę, iż jest już pora na kilka słów krytyki. Na jaki temat? Ależ naturalnie o kochanych zabytkach a ściślej mówiąc o Naszym „dziwnym” do nich stosunku.
O fakcie braku pomysłu na zagospodarowanie świeckich budowli zamkowo – pałacowo – dworskich już wspominałem. Nowoczesny hotel w średniowiecznym zamku (przynajmniej z zewnątrz i w dodatku z dużej odległości) to dyskusyjny zabytek.
Proszę sobie wyobrazić rzemieślnika, który pracuje w pocie czoła współtworząc piękny zamek bądź pałac a jego budowa i wykończenie trwać będzie 75 lat! Trzy pokolenia! Drzewiej praktyka takowa była normą, liczył się kunszt oraz „finis coronat opus”. Świadomie bądź mniej świadomie pozostawiano przyszłym pokoleniom pyszny pomnik aktualnie panującego poziomu i wrażliwości. Współcześnie mamy przeciętnie dwa lata!! na pomieszczenie hotelu w zniszczonym zamku lub pałacu – tempo narzucone przez względy ekonomiczne… No dobrze a co z zabytkami, co z wnętrzami z charakterystycznym zapachem historii, co z komnatami wyglądającymi jakby ktoś z poprzednich właścicieli dopiero co z nich wyszedł. W Europie takich miejsc jest bez liku, często nadal zamieszkanych. A ile ich jest u Nas w kraju?! Zatem w jaki sposób chcemy uczyć młodzież wrażliwości i szacunku dla dziedzictwa historycznego dając im jednocześnie taki przykład?
Właśnie, dobry przykład. Bez wątpienia jest to najlepsza metoda edukowania dająca pełny i praktyczny rys dziedziny wiedzy, którą chcemy przekazać. Tak przynajmniej uczy MAMA NATURA.
Jak mówi stare chińskie przysłowie „pytaj o drogę tych, którzy powrócili”.
Życzymy Wszystkim dobrego Nowego Roku!
Pewien człowiek z dużymi pieniędzmi kupuje pałac/zamek/dwór. Najpierw przekupuje konserwatora, później wójta/burmistrza/wojewodę (niepotrzebne skreślić) i małym kosztem (w stosunku do jego możliwości) "odnawia" obiekt, tworząc ekskluzywny hotel, na który stać jednego na 1000 obywateli. Kiedy, któryś z powyższych punktów nie da się zrealizować, pozostaje spalić, wcześniej ubezpieczony zamek i wytargać potężne odszkodowanie. Powyższy schemat, aż nadto często się powtarza. Większość tych, którzy pałają miłością do takich budowli, zarabiają ok. 2000 zł miesięcznie i mają rodziny na utrzymaniu. "O fakcie braku pomysłu na zagospodarowanie świeckich budowli zamkowo – pałacowo – dworskich już wspominałem. " Świeckich, ha ! Nasz Kościół katolicki woli burzyć (dosłownie !!!) zabytkowe, średniowieczne kaplice i budować w ich miejsce pomniki głupoty - patrz Licheń, czy cała masa kościołów podobnych do centrów konferencyjnych.... NIESTETY, Kapitanowo to ewenement, z bólem obserwuję to, co się dzieje na zamku Świny i szeregu innych obiektów. Możemy zacząć tworzyć katalog obiektów nieistniejących.
OdpowiedzUsuńTen głos, to jak wołanie na puszczy. Można mieć pewność graniczącą z objawami schizofrenii, iż za czas jakiś będziemy zachwycać się już tylko pomnikami obecnej dysarchitektury. Jak w historyjce, podcinamy gałąź, na której siedzimy, zaraz spadniemy i zaliczymy twardą glebę, a mimo tego nadal zawzięcie piłujemy... budujemy nowe! Jak nie piłujesz, to jesteś wrogiem!
OdpowiedzUsuńPozdrowienia dla tych, którym chce się iść pod prąd.
Ciekawy wpis. Zgadzam się, że w branży turystycznej kluczowe jest zrozumienie lokalnych wartości oraz potrzeb społeczności, w której funkcjonujemy. W przypadku projektów, które realizuje się na terenach o bogatym dziedzictwie kulturowym, jak zamek Kapitanowo, warto zaangażować mieszkańców w proces tworzenia oferty turystycznej. Tylko wtedy możemy stworzyć autentyczne doświadczenia dla odwiedzających. Przykładem może być współpraca z lokalnymi artystami, co znacznie wzbogaca ofertę.
OdpowiedzUsuń