To w zamku można mieszkać!?
niedziela, 13 listopada 2016
My Home is My Castle
To w zamku można mieszkać!?
piątek, 19 sierpnia 2016
Ruina czy nie ruina?
Pamiętajmy, że jeżeli mury magistralne jakiegoś budynku są zdrowe i mocne to tak po prawdzie wystarczy ponownie odbudować nieistniejący dach. Zbyt prędkie użycie określenia ruina może przyczynić się do całkowitej zagłady budowli. To prawda, bywa iż jest to znaczny koszt lecz wielkie założenia posiadają wielkie dachy. Trzeba było ich nie niszczyć po 1992 roku.Nie ma rzeczy niemożliwych są tylko bardzo trudne, wymagające ogromnego wysiłku i determinacji pod przywództwem konsekwencji.
Wątpiących mimo to zapraszam do odwiedzin w naszym Zamku po to by móc empirycznie przekonać się o słuszności moich twierdzeń.
A wystarczyło tylko bym miał 15 lat temu takie samo zdanie jak wszyscy… Zamku już by nie było…poniedziałek, 15 lutego 2016
Tajemnice strychów Kapitanowa
Z czym kojarzą się znakomitej większości czytelników owe przestrzenie nakryte dachami, zupełnie puste i nie zagospodarowane bądź wręcz przeciwnie, nieludzko zagracone wszelkim dobrem czekającym na swoje lepsze czasy? Bywa, iż nieliczni mieszkają tam w adaptacjach lub w nieco improwizowanym locum.
Tymczasem w Naszym Zamku rzecz ma się zupełnie inaczej. Już wystarczy spojrzeć na wejście prowadzące na pierwsze z trzech pięter głównych strychów by zorientować się, iż mamy do czynienia z diametralnie innym wariantem. Bo któż widział wejście na prozaiczny przecież poziom domu pańskiego oprawione w piaskowcowy, barokowy portal z guttami?! Czyżby nie służba była tutaj głównymi bywalcami a wręcz sami właściciele? Za takim wnioskiem przemawia kilka faktów. Po pierwsze sam ciąg schodowy jest murowany z cegieł a nie drewniany, jak wszędzie. Po drugie na pierwszym poziomie strychów umieszczono sgraffitową, okazałą datę 1565 sytuowaną na renesansowym, piramidalnym kominie centralnej kuchni. Dla kogo data budowy tej kuchni była aż tak istotna można się jedynie domyślać... Po trzecie na pozostałości szczytu zachodniego dostrzec można solidnie kotwione do belki parapetowej okna kutym hakiem... mosiężne kółko! Co było do niego mocowane i dlaczego delikatne kółeczko jest aż tak solidnie przewiązane ze ścianą? I w tym przypadku mosiądz nie kojarzy się ze służebnymi.
W zeszłym roku jeszcze jeden okruch do tej historii dorzucił los. Otóż we fragmencie więźby dachowej pochodzącej z okolicy szczytu wschodniego odnaleziono… kulę, wystrzeloną w drugiej połowie XIX wieku z pistoletu bądź rewolweru. Była to nie udana za pierwszym razem próba zabójstwa czy też przypadkowy wystrzał? Panowie obcowali na co dzień z bronią palną a więc takie sytuacje mogły mieć miejsce. No właśnie, znowu na strychu?
Kochajmy stare budowle za ich niebywałe i niepowtarzalne dzieje pamiętając, że przy odrobinie chęci i samozaparcia możemy także i my stać się ich współtwórcami.
Pozdrawiamy.