Sądzę, iż nadszedł czas najwyższy by poruszyć ten pozornie oczywisty temat. Czym jest dla Państwa ruina? Czy obiekt pozbawiony jedynie dachów jest już nią czy jeszcze nie? Moim zdaniem szafujemy nonszalancko owym określeniem skazując w ten sposób nader często zabytkowe budowle na zagładę. Pamiętajmy, że przyklejona etykieta niestety nadaje osobie bądź przedmiotowi nowy znaczeniowo byt. Nacechowany prawdą lub nie, ale nowy. Tymczasem znakomita większość budowli historycznych, zwana przez ignorantów ruinami, jest stosunkowo łatwa do nie tylko odbudowy ale i reanimacji – ponownego tchnięcia prawdziwego życia w te wspaniałe mury. Doprawdy w niektórych przypadkach ów proces przypominać może wręcz standardowy remont kapitalny wykonywany w budynkach o niewielkim bagażu historycznym. Kapitanowo jawi się tutaj jako modelowy przykład. Już w 2000 roku uznany przez dosłownie wszystkich za ruinę, nawet planowano w przypływie szaleństwa jego rozbiórkę! Tymczasem nawet nie został przebadany, nie wykonano jego inwentaryzacji, zrobiłem ją dopiero ja.

Pamiętajmy, że jeżeli mury magistralne jakiegoś budynku są zdrowe i mocne to tak po prawdzie wystarczy ponownie odbudować nieistniejący dach. Zbyt prędkie użycie określenia ruina może przyczynić się do całkowitej zagłady budowli. To prawda, bywa iż jest to znaczny koszt lecz wielkie założenia posiadają wielkie dachy. Trzeba było ich nie niszczyć po 1992 roku.
Nie ma rzeczy niemożliwych są tylko bardzo trudne, wymagające ogromnego wysiłku i determinacji pod przywództwem konsekwencji.

Wątpiących mimo to zapraszam do odwiedzin w naszym Zamku po to by móc empirycznie przekonać się o słuszności moich twierdzeń.

A wystarczyło tylko bym miał 15 lat temu takie samo zdanie jak wszyscy… Zamku już by nie było…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Zachęcamy do komentowania!