wtorek, 27 października 2015

z prochu powstałeś

Witam, po dłuższej przerwie. Jaki to piękny widok patrzeć na Zamek, który przez dobrą dekadę uchodził za ruinę raczej pozbawioną szansy na ratunek. Pozdrawiam tak liczne grono ludzi małej wiary!

Z poznaniem zabytków porozrzucanych po terenie jest tak jak z poznawaniem nowego człowieka – doniosłe znaczenie ma odniesione pierwsze wrażenie. Później z reguły bywa już różnie. Patrzymy i oceniamy całość postaci a następnie poszczególne jej elementy składowe. Z budowlami sprawa ma się nie inaczej. Nie ma dachu, brak okien a więc ruina. Osoby, które miały okazję być już u nas i zwiedzać nasz Dom nigdy więcej nie będą nadużywać określenia ruina w stosunku do zaniedbanych budowli historycznych. Często to zwyczajna nieprawda a przy okazji wyrządzenie wielkiej krzywdy zabytkowi przyklejając mu tak fałszywą etykietkę. Przypominam, iż ruina to dom, którego ze względów technicznych bądź ekonomicznych nie da się raczej odbudować. Dom bez dachów lecz ze zdrowymi ścianami nośnymi, magistralnymi jest zwyczajnie domem, który chwilowo pozbawiony został dachów. Nic nie stoi na przeszkodzie by je przywrócić.

Reasumując, pomagajmy i ratujmy a nie dobijajmy deprecjonując ich nadal ogromną wartość, i to nie tylko historyczną. Skoro jesteśmy skłonni dawać ludziom drugą szansę zatem szansa dana najwspanialszemu dziełu ich rąk ­ zamkom, pałacom i dworom – także nie będzie błędem. Tymczasem… siedzimy sobie z żoną w… XIV wieku pijąc poranną kawę w biedermaierowskiej porcelanie. Dla nie wtajemniczonych, jest to pogrążona (60 centymetrów) przestrzeń pod kamiennym sklepieniem schodów na dziedzińcu wewnętrznym posiadająca odsłonięty oryginalny, pierwotny bruk.

Niesamowite, magiczne miejsce! Ruina!? Zapraszamy na kawę :)

1 komentarz:

  1. No cóż, ludzi małej wiary ciągle przybywa. Są wszędzie, mnożą się na potęgę i niosą swoje sztandary przyszłości, bez przyszłości. Są pośród nich tacy, którzy może i nawet czasami pomyślą, ale najczęściej tylko nad własnymi doraźnymi potrzebami. Nielicznym pozostaje wiara, a może pewność, że któregoś zwyczajnego dnia, coś pierd... i zostanie tylko garstka, która zacznie budować nowy świat. Ot takie luźne przemyślenia po dniu 11 listopada.

    OdpowiedzUsuń

Zachęcamy do komentowania!